dziś chciałam napisać trochę o masłach które stosuję nie tylko na ciało ale i także włosy :)
Masła mają głównie za zadanie nawilżać, zmiękczać, wygładzać, odżywiać i chronić. Oczywiście każde masło ma podobne właściwości ale jednak każde z nich się różni, nie każde masło przypasuje każdym włosom czy skórze, ponieważ każde włosy i ciało różnią się zapotrzebowaniem.
Moim dzisiejszym przewodnikiem jest masło Shea (w tym przypadku rafinowane, ale poluję na surowe:>) oraz masło Babassu.
Jakie mają właściwości ? Tak w skrócie :
Masło SHEA
(źródło: google.pl)
jest samo w sobie odżywką do włosów, posiada allantoinę, prowitaminę A, witaminy F i E, nasycone i nienasycone kwasy tłuszczowe oraz mnóstwo wosków.Natłuszcza, nawilża i nie alergizuje. Idealne dla włosów suchych i łamliwych a także tych z rozdwajającymi się nagminnie końcówkami.
Masło BABASSU
(źródło: google.pl)
ma zbliżony skład do masła kokosowego-którego moje włosy nie tolerowały,a szkoda bo uwielbiam zapach i smak kokosów:) Babassu jest więc takim moim małym, ale nie tak pięknie pachnącym zamiennikiem.Wnika w strukturę włosa, wygładza go i zmiękcza, nawilża, co ułatwia rozczesywanie, zabezpiecza końcówki przed rozdwajaniem się oraz nadaje miękkości włosom.
Więc jak wyglądała moja maseczka ? :)
Że należę do osób mających manię mieszania i szukania ideału wśród kosmetyków na moje nieszczęsne siankowate włosy moje masełka wylądowały z kilkoma jeszcze produktami: 1 łyżkę masła shea, 1 łyżkę masła babassu wymieszałam z 1 łyżeczką nafty kosmetycznej, 1 łyżeczką odżywki henna wax i 1 łyżeczką oleju z kiełków pszenicy(nie ma go na zdjęciu, ponieważ doszedł w trakcie kręcenia maski :))
Masła rozpuszczają się dopiero pod wpływem ciepła więc trzeba energicznie maskę mieszać, aby dokładnie wymieszać wszystkie składniki.
Przed mieszaniem :
Szczerze mówiąc wygląda to na tym zdjęciu jak rozciapane banany :D
I po mieszaniu : gładka, jednolita masa.
Całość nakładam na wilgotne włosy, uprzednio dokładnie wymyte, choćby ze względu na to żeby do włosków nie wsiąk razem ze składnikami kurz który cały efekt by nam mocno popsuł :)
Tak więc po nałożeniu i rozprowadzeniu na każdy włosek owijam głowę folią i jeszcze nakładam ręcznik- czyli mocne grzanie, w tym wypadku, ze względu na dodanie nafty kosmetycznej trwało to 20 minutek, natomiast nie dokładając jej trzymam taką maskę przez godzinkę, czasem więcej- zależy jak czas na to pozwala :) Następnie zmywamy bardzo dokładnie delikatnym szamponem- u mnie sprawdzał się do tej pory niebieski babydream ale szukam też czegoś innego, ponieważ ten ma za wysokie pH jak na moją głowę i w końcu zgłupieje :( Ale o tym w przyszłości :) Wracając do tematu:
Musimy pamiętać, żeby tą maskę bardzo dokładnie wymyć, ponieważ są to substancje oleiste które jednak nie domyte, będą nam się nie miło nadbudowywać na włosach. Ja nakładam później jeszcze odżywkę bs(bez niej ani rusz przy czym kolwiek) i oczywiście czekam, aż sobie ładnie same wyschną. Jakie efekty? Włosy mięciutkie, wygładzone,sypkie - na czym mi najbardziej zależy przy moich niesfornych, suchych i sztywnych piórkach, no i oczywiście super nawilżenie :)
I o to moja pierwsza i nie ostatnia propozycja jak doprowadzić do ładu takie włoski jak moje, oraz nawilżyć, wygładzić i lekko podreperować każde inne ;)
Pozdrawiam,





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz